🇵🇱 Jak nie wrócić z Kuby rozczarowanym

Dzisiaj trochę o zwiedzaniu i o tym, jak się nie przyjechać z Kuby zawiedzionym. Wiem, że w moich tekstach nie zawsze pokazuję Kubę kolorową i roztańczoną, ale po mieszkaniu tam po prostu zmieniła mi perspektywa.

Wiem też, że wiele osób przyjeżdża z Kuby rozczarowanych bo cytuję “Kuba to bród, smród i bieda” co jest mega niesprawiedliwe. No więc jak się na Kubę przygotować?

Przede wszystkim zawsze radzę by już w samolocie zapomnieć o tym co już znamy i zostawić standardy w stylu – byłem na Dominikanie to wiem czego się spodziewać – daleko za sobą. Jedziecie do karaibskiego kraju z bogatą przeszłością i teraźniejszością. Bo Komunistyczny rząd nadal ma się w najlepsze.

Na Kubie już nie jeżdżą same oldtimery

Niestety albo stety bo przecież żaden pojazd nie jest niezniszczalny. Na Kubie coraz więcej zobaczycie nowoczesnych aut sprowadzanych głównie z Chin. Są nawet miejsca, gdzie jest ich więcej niż starych almendronów. Cały czas zobaczycie jeszcze sporo maluchów, lad i moskvichów, które z racji wieku mają szansę ostać się na kubańskich ulicach trochę dłużej.

IMG_20190125_131309.jpg

Nie zaoszczędzimy posiadając lokalną walutę

To znaczy nie tyle ile nam się wydaje. Oczywiście warto ją mieć. Za niektóre rzeczy zapłacimy tylko lokalnym peso (na przykład w knajpie, w której wisi napis, że tylko jedna waluta jest akceptowana). Gdzieś na ulicy kupimy loda za CUP czy pizzę za 10 CUP, ale w większości miejsc obowiązuje przelicznik 1CUC = 23-25 CUP. Czyli nawet kupując coś co ma cenę w CUP możemy zapłacić CUC i po prostu dostaniemy resztę w drugiej walucie. Nie zmieni to jednak ceny samej usługi. Wiele osób myśli, że Kubańczycy mają taniej płacąc w peso. Ale tak nie jest. Jedynymi rzeczami, które są tanie (a do których i tak nie mamy dostępu) to żywność na kartki, ceny za prąd czy wodę czy lekarstwa. Często sami Kubańczycy nie mają przy sobie peso nacional bo po prostu poza pocztą czy bodegą (sklep z żywnością na kartki) nie opłaca się go nosić.

IMG_20190207_112720.jpg

Nie cała Kuba wygląda jak z turystycznych folderów

Tak jak nie cała Polska jest piękna i malownicza. Dużo budynków się sypie, a niektórym lokalnym miasteczkom daleko do pocztówkowego czaru. To samo miejsce sfotografowane kilka miesięcy później może wyglądać zupełnie inaczej. Jakie było moje zdziwienie, że bajeczne Cayo Jutias straciło w ostatnim huraganie wszystkie piękne palmy, a skrawek plaży który pozostał wygląda raczej mało atrakcyjnie. Rum i ciepła woda mi to wynagrodziły 🙂 ale ktoś, kto oczekiwał karaibskiej plaży jak z fototapety musiał się trochę rozczarować.

IMG_20190130_103733.jpg

Kubańczycy nie będą was zapraszać do domów

Tak jak wy nie zaprosilibyście przechadzającego się ulicą turysty. Po prostu. Oczywiście jeśli zawiążecie z nimi przyjaźnie to już inna sprawa. Wiele osób czuje się rozczarowanych, że nie wszędzie gra muzyka i że Kubańczycy nie bawią się tak się tego spodziewali. Na zabawę zawsze jest czas i przekonacie się o tym w każdy weekend, ale Kubańczycy również uwaga – pracują ;). Rzadkością jest aby nieznajomy (nawet Kubańczyk!) został zaproszony na jakąś domówkę bo akurat przechodzi ulicą.

 

20171125_180449-1

Nie zawsze wszystko będzie działać

Po prostu. I to nie jest wina mieszkańców. Będą noce kiedy nie będzie prądu albo ciepłej wody. Albo kiedy coś się zepsuje i nie wyciągniecie kasy z bankomatu. Albo kiedy nie kupicie nigdzie wody butelkowanej. Albo tak jak teraz (wrzesień 2019) na Kubie zastaniecie  kryzys paliwowy i kilometrowe kolejki na stacjach benzynowych. A na plażach będą komary i inne robactwo. Ale przecież jedziemy na Karaiby, a nie do Szwajcarii 😉

20160516_114418

Będziecie traktowani inaczej

Turysta to turysta. A na Kubie to słowo nabiera nowego znaczenia. Ja turystką na Kubie jestem do tej pory. Nieważne że mam za sobą dziesiątki wizyt, że nie pamiętam kiedy ostatni raz spałam w Casa Particular, że jestem częścią rodziny. Nie urodziłam się na Kubie więc nie jestem taka jak oni. I nie ma się o co obrażać. Nie ma co wpadać wpadać w pompatyczne “o mnie to mówią, że jestem białą Kubanką/Kubańczykiem” itp. Obywatelstwa nie zmienimy, a na Kubie zawsze będziemy się wyróżniać. Kolorem skóry, ubiorem, sposobem poruszania. No i nie ma nic złego w byciu turystą na Kubie.

Ale ten kij ma dwa końce. Nie będziecie traktowani tak samo jak lokalsi, a to oznacza, że nie zawsze wpuszczą was do lokalnego autobusu czy czasami odmówią kursu lokalnym colectivo np między Hawaną a Pinar za 5CUC. Bo żeby wozić turystów trzeba mieć specjalne uprawnienia i nie każdy taksiarz zaryzykuje. Turystyczne colectivo które odjeżdżają z głownych stacji lub są załatwiane przez właścicieli Casas są jak najbardziej legalne i tutaj nie musicie się przejmować.

Moja rada?

Jadąc na Kubie wrzucić na luz, spodziewać się niespodziewanego i korzystać z każdej minuty.

20151116_170440480

Advertisements

🇵🇱 Kryzys paliwowy na Kubie. Czego się spodziewać podróżując na Kubę w kolejnych tygodniach.

Wrzesień 2019.

Pewnie wielu z Was już słyszało o trwającym od kilku dni kryzysie paliwowym na Kubie. W zeszłym tygodniu obecny prezydent wyspy ogłosił tymczasowe braki w dostawach ropy, o co obwinia niekończące się embargo Stanów Zjednoczonych i obecną politykę Donalda Trumpa.

Racjonowanie i oszczędzanie paliwa ma potrwać co najmniej do końca września. I miejmy nadzieję, że to rzeczywiście jest realna data bo oszczędność ma też dotyczyć prądu a więc częstsze będą przerwy w jego dostawie, co za tym idzie niektóre zakłady zużywające najwięcej energii przestaną pracować. Z tym kolei wiązać się będą braki w produkcji i dostawach produktów.

Co to oznacza?

Przede wszystkim chaos jeśli chodzi o transport. Połączenie międzymiastowe (głównie między Hawaną a stolicami prowincji) zostały zredukowane do jednego dziennie. To samo  tyczy się pociągów, które i tak już kursują raczej rzadko. Nie są na nie już sprzedawane bilety.

W najgorszej sytuacji są dojeżdżający do pracy. Dotąd i tak długie stanie w kolejkach na przystankach wydłużyło się jeszcze bardziej. W sieci pełno jest filmików pokazujących zdesperowanych Kubańczyków walczących o miejsce w autobusie.

Długie są również kolejki na stacjach benzynowych. W Viñales stacja benzynowa okupowana jest właściwie bez przerwy, ludzie stoją w kolejkach by, kiedy paliwo się pojawi być już na miejscu.

IMG_20190207_114059.jpg

Czy odczujemy to jadąc na Kubę?

Na pewno w jakimś stopniu tak. Przede wszystkim wynajęcie samochodu teraz wiąże się z pewnym ryzykiem. Nie musicie się natomiast obawiać o oficjalny transport taki jak taksówki czy Viazul. Rozkład tego ostatniego pozostaje bez zmian.

Po drugie wiele miejsc pozostaje ostatnio zamkniętych. Ktoś kto przyjedzie tutaj po raz pierwszy może nawet niczego nie zauważyć. Ci, którzy już byli i mieli swoje ulubione miejscówki mogą się zdziwić. Mój szwagier mówi, że wiele restauracji/barów w ogóle nie otwiera, bo co mieliby w sumie sprzedawać  i komu (w Viñales liczba turystów w porównaniu z poprzednimi latami spadła o 25% w 2019 roku). Ten fakt może ucieszy tych, którzy wolą podróżować w miejsca niezawalone turystami, ale miasteczka takie jak nasze, gdzie wielu mieszkańców utrzymuje się z turystki, na pewno to odczują. Ze względu na słabsze zaopatrzenie menu w restauracjach może być lekko ukrócone.

Życie nocne również nieco osłabło dlatego miejmy nadzieję, że obliczenia kubańskich polityków to nie tylko puste obietnice i statki z ropą zaczną przybijać do kubańskich portów od połowy września.

20160516_114611

Czy ceny pójdą w górę?

To akurat ciężko przewidzieć. O ile ceny zakwaterowania i lokalnych atrakcji powinny pozostać bez zmian, przynajmniej na razie, to ceny przejazdów mogą pójść w górę (szczególnie jeśli mowa o taksówkach). Monopol ma to do siebie, że może dyktować ceny.

Mamy nadzieję, że pod koniec miesiąca z Kuby nadejdą nowe wieści a widmo nowego okresu specjalnego zostanie zażegnane. Do tego czasu gorąco polecam Viazul jako środek transportu. Uczestniczy zorganizowanych wycieczek również nie mają się czego obawiać.

My na Kubę wybieramy się jak zwykle w zimie i po cichu liczymy, że do tej pory wszystko wróci już do normy.  A póki co, uważnie śledzimy wszelkie wiadomości.

🇬🇧 Cuban dating customs

I know I’ve been married to Cuban for more than 3 years but a lot of you are still in the first stage of dating (or maybe thinking about dating) a Cuban.

There are some things you should know before you start to date a Cuba. It is so different and just more dificult than just dating a guy from your country.

Why is that? Well the logistics ain’t easy. If you’re lucky and live in Miami you can go pretty often but flights from Canada or Europe are expensive. Not mentioning that if you have 9 to 5 job you don’t get that many days off per year, and it doesn’t make sense to go for less than a week. My shortest stay was 9 days.

Are Cuban gentelman?

They actually like to show they have some money. So if they have some they will invite you out. Probably not to the most expensive place out there but they will. They will pay for rum, will invite you home to eat with their family. If they can’t afford it they will invite to the beach or for a walk. Anything that they can afford. At least at the time they get to know you… Later it changes (not always) but if you met Jinetero guy you will be suprised how quickly “i’ll invite you” becomes “send me recarga or 300$”).

Yes they like to invite you to go out. But they have absolutely no problem when women pays. If they don’t have money they will admit that. In Cuban society being poor is nothing to be ashamed of. Most people are poor. So he will not say anything when you’ll pay for dinners out or plane ticket. Oh maybe he’ll say he feels bad once or twice. But most Cubans don’t really have realistic value for money.

They will though do things we forgot existed. Like opening the door for you or picking up the flowers from wherever they see it or dancing in the rain. And we will think “guys in my country don’t do that anymore, how cute”. And we’re lost lol.

received_3964644943052772261840297645103860.jpeg

Meeting mum

Oh meeting mum in Cuba it’s a good sign. Not saying that only by meeting his mum you’ll live happily ever after, but nobody invites a girl home (Cuban or Yuma) if it’s not serious. Why ? Because Cuban mama does not have time to meet girls who don’t matter. So in the other hand, if you’ve been to Cuba few times and he didn’t take you home – red flag for me 🚩🚩🚩. So if you were taken home and had a meal with the family you are one lucky girl. This doesn’t change the fact some families are worse than jineteros themselves and cover everything to get their piece of cake.

20160514_145801

Staying home

Yep. Staying in a cuban home is not for everybody. First of all, Cuban houses are in 90% packed. Now Fidel’s mum lives alone but when we met there were 4 people living in a 2 bedroom house. No place for me. So I would stay in Casa Particular and Fidel would stay with me and when I moved to Cuba we rented a small, yellow house. So when your bae says he does not have conditions to have you it’s probably true. Another thing is that you need permission to stay in his house before you get married. For me it’s not a big thing, more time alone at the beggining better you’ll know him. Most Casa Particular will register him/her with you. If he doesn’t want to do that >> 🚩🚩🚩.

img_20190210_1204067684444722244998518.jpg

Gifts

Are there any gifts possible? Not as many as in a “normal” country. So I remember receiving flowers (probably taken from neighbour’s garden) and a dress! Yes, a dress. Fidel bought me this Cuban style green dress that i really like actually. Of course all family was involved. It was like 15$ so they had to make sure it fitted. Fidel’s mum came to our house and said her niece (yea right) was having the 15th birthday and had body exactly like me…and she made we wear all the dresses and stuff and tell me to pick I liked the most for her. So I said that I like the green one because I’m pale but there was a nice pink dress that would suit more a latina girl. She said “the green one then” and left running. I was like “Teresa, can you tell me where all these clothes are available, maybe I could buy me something?”. “NO!” -she screamed. That was so funny. I knew it was for me the exact moment 😀

So don’t expect too much. Maybe a souvenir so you don’t forget Cuba, a bottle of rum or some juwelry with no packeging. But there isn’t much more they could give you, not because they don’t want to.

img_20160910_155411

Going out

That’s a big part of Cuban dating. At least when they date a Yuma. Why? Well because first of all not everyone have money to do so, so Cuban-Cuban couples stay more at home, they walk together or go the park when there’s a free party. But not too many people can actually eat out.

But Cubans love music so don’t be suprise they want to be out all the time. Of course it depends a lot on the city he’s from. In some places sitting on the street with one bottle of rum does for the party. Soemtimes it can be even frustrating because we would like to be alone with them sometimes and there are people around all the time.

You can always take him to Varadero or similiar but you invite – you pay my dear.

IMG_20190201_045927.jpg

“I love you” thing

You will hear this one very soon. And this may be for two reasons : 1) he’s in love with you, 2) he is not but wants something for you. How to be sure? No idea. For sure do not ignore all the red flags and don’t torture yourself too much. If it’s meant to be, it’s going to be.

And talking of that, I was thinking to write about the positive stories for a change so if you would like to share your happy end with me, please send me a photo and a short story of you two 🙂 I will be waiting for it on fidelsgirl@gmail.com. 🇨🇺🇨🇺🇨🇺

 

 

 

🇵🇱 Mieszkanie u Kubańczyków vs mieszkanie z Kubańczykami

Będę w Wami szczera. Kiedy po raz pierwszy pojechałam na Kubę (i po raz drugi, i po raz trzeci) miałam taki naiwny obraz wyspy. Nie zmieniło się to nawet kiedy już poznałam Fidela i jeździłam go odwiedzać.

Zawsze wynajmowałam kwatery u lokalsów i w pewnym momencie nawet zaczęło mi się wydawać, że przecież ja znam Kubę na wylot. Jadałam sobie pyszne śniadanka, codziennie na balkonie z innym widokiem, piłam tani rum z Kubańczykami i wydawało mi się nawet, że wolałabym mieszkać na Kubie niż w Europie. Bo przecież tam jest tak cudownie.

Nadal kocham Kubę i uwielbiam tam być. Ale patrzę już na nią już przez normalne okulary. A zmieniło się to dopiero kiedy zamieszkałam na Kubie. Bo Kubańska rzeczywistość różni się moi drodzy od tej, którą najczęściej się nam pokazuje.

Przede wszystkim, mieszkając w Casa Particular może wam się wydawać, że przecież na Kubie nie jest tak źle. Dom jest całkiem całkiem, widzicie telewizor, 2 lodówki i zadowolonych gospodarzy. Podają wam fantastyczne śniadanie. Żyć nie umierać. Ale pamiętajcie, że osoby posiadające pokoje na wynajem to już klasa średnia i żyje im się po prostu lepiej niż osobom, które pracują w urzędach, sklepach, szpitalach, szkołach itp. Mój teść (profesor historii i były policjant) mieszka w domu z glinianymi podłogami. Nie stać go i jego partnerki na remont. Ona z zawodu jest pielęgniarką. Takich ludzi na Kubie są jeszcze miliony.

Zresztą wszystkim zależy żebyście w Kuby wyjechali z przekonaniem, że to raj na ziemi i  wrócili, tym samym zasilając budżet państwa.

Co poza tym? Mieszkając u Kubańczyków rzadko zjecie z nimi jakikolwiek posiłek. Jeżdżąc na Kubę na początku zostawałam często w tych samych domach, po jakimś czasie byliśmy już prawie przyjaciółmi, piliśmy razem tani rum na tarasie. Ale posiłki turysta je sam (oczywiście każdy jest inny i jeśli udało się wam z Kubańską rodzina usiąść do stołu to super) i co innego niż goszczący go Kubańczycy. Moja dobra znajoma, która na Kubie była już ze 4 razy zawsze zatrzymywała się u bratowej Fidela  znała już całą rodzinę. Zazwyczaj jadała z nami w domu lub na mieście, ale pewnego dnia dostała propozycję od bratowej “dlaczego nie zjesz jednej kolacji u nas w domu”. Była przekonana, że została zaproszona na rodzinny posiłek . Jakie było jej zdziwienie gdy kolacja została jej zaserwowana na tarasie jak rasowemu turyście, za którego dawno się już nie uważała. Zjadła sama.

Kubańczycy, którzy wynajmują pokoje są prze uprzejmi i to nie jest fałszywe, tacy są ale jadąc na Kubę pamiętajmy, że ile razy byśmy u nich nie zostawali (czasami nawet przywożąc różne podarki) dla nich będziemy turystą, yumą z innego świata ale przede wszystkim – klientem. A klienta traktuje się tak aby wrócił i polecał nas światu.

Nie chcę nikomu obrzydzać Casa Particulares. Wręcz przeciwnie – uważam, że to genialne móc zatrzymać się u lokalsa, zamienić z nim parę słów i podpytać o najlepsze miejscówki w mieście. Takiej możliwości nigdy nie będą mieli Ci, którzy wybierają luksusowe resorty. Ale pamiętajmy, że Casa Particular to taki lokalny B&B, a my jesteśmy tylko na wakacjach, jakie by one nie były długie. I że po kilku dniach wyjedziemy, a nasze miejsce zajmą kolejni turyści, z którymi gospodarze obejdą się tak samo serdecznie.

Z gospodarzami nie pomówimy też najczęściej o polityce. Albo przynajmniej nie tak jakbyśmy chcieli. Powiedzą co prawda “no es fácil” kilka razy ale raczej nie powiedzą co tak naprawdę myślą.

Także zawsze kiedy słyszę “ja wiem jak się żyję na Kubie bo spałem u Kubańczyków” uśmiecham się pod nosem i myślę, że nie, wcale nie wiesz turysto bo dopóki zatrzymujesz się w Casa Particular widzisz tylko to co powinieneś. Bo droga do Kubańskiej rzeczywistości jest jedna – stać się jej częścią, nie na dwa, trzy czy cztery tygodnie urlopu ale na dłużej.

Zresztą, czy chcielibyście mieszkać z Kubańczykami? Nie zawsze mieć bieżącej wody, stać w kilometrowych kolejkach. Wielu z was i tak powie, że tak. I ja to rozumiem. Serio. Ale zupełnie inaczej jest stać w dwugodzinnych kolejkach będąc na urlopie, a inaczej mając w głowie, że trzeba jeszcze pójść do pracy, zrobić pranie i ugotować obiad dla całej rodziny na jednym palniku.

IMG_1449.jpegIMG_20190129_091530.jpgIMG_20190129_075552.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

🇵🇱 Jak się bawią Kubańczycy

Wiele osób odwiedzających Kubę myśli, że na każdym kroku spotka grajków rodem z Buena Vista Social Club, którzy będą grać na każdym rogu, a Kubańczycy będą pląsać do rytmów sonu i jeszcze zapraszać w te tany przechodzących turystów. No nie do końca.

Tak samo jak nie zobaczycie kolejek Kubańczyków ustawiających się do Bodeguita del Medio czy La Floridita. Te miejsca Kubańskie już nie są. Nie ma się co łudzić.

Ale Kubańczycy to roztańczony i rozbawiony naród. Odwiedzając nasze rodzime Viñales i wychodząc na miasto w sobotę, kiedy to gówna ulica zamienia się w jedną, wielką imprezę można sobie pomyśleć, że Kubańczycy imprezują tak cały czas. Nawet w tygodniu wszystkie Centros Culturales są raczej pełne ludzi. Ale czy tak jest naprawdę zawsze?

Mój szwagier od tygodni nie wychodzi imprezować. Dzieci w domu + ceny na mieście to bardzo szybki rachunek. Ale to nie znaczy, że nie ma życia towarzyskiego. Wręcz odwrotnie. Może nie uwierzycie, ale spora większość Kubańczyków woli świętować we własnym gronie. Jak się więc bawią Kubańczycy kiedy nie wychodzą i kiedy turysta nie widzi?

Domówki

To znają chyba wszyscy 🙂 Z tym, że na Kubie imprezy zaczynają się już zazwyczaj około południa. Jest dużo jedzenia, dużo rumu, dużo domino i bardzo dużo głośnej muzyki. Nikomu to nie przeszkadza. Kubański grill ma zazwyczaj proste menu – kurczak z grilla. Jeśli przyjeżdża rodzina z daleka, na czyjeś urodziny lub z innej ważnej okazji zabija się i grilluje długimi godzinami świniaka. Na samą kolację zostają już jednak tylko domownicy i najbliżsi. Bo kolacja to rzecz święta i rodzinna.

WP_20180108_024.jpg20160623_184632.jpg

Wypady nad rzekę/jeziorko albo cokolwiek co jest w pobliżu

Najlepiej jeśli akurat można coś złowić i od razu to ugotować. Zabieramy ze sobą wszystko łącznie ze szklankami (na rum oczywiście) i patelnią. Jest rodzinnie, śmiesznie no i z dala od tłumów.

img_19177236818667797691210.jpegIMG_20190203_125746.jpgIMG_20190203_111136.jpg

Plażowanie

Plażowanie u Kubańczyków ma trochę inny wymiar. Nikt nie jedzie na plaże przecież żeby się opalać! Wręcz trzeba się bić o miejsce w cieniu. A jak już takie się wywalczy to można się bawić. Obowiązkowe są butelki rumu i jakieś urządzonko do puszczania muzyki. Głośnej muzyki. Obiad na plaży to też obowiązkowy punkt. Na Cayo Jutias jest niedroga knajpa, w której zazwyczaj się stołujemy ale jeśli w planie jest inna plaża to z nami jedzie na plaże gar Congri.

img_16496271608020126702178.jpegimg_21488209596182667167565.jpegIMG_20190205_150128.jpgimg_20171208_163543434057942.jpg

Hotele

Hotele państwowe to już miejsce na świętowanie. Wszelkie urodziny i rocznice Kubańczycy najchętniej świętują w ranczo nad basenem. Hotele mają nawet przygotowane “pakiety” które obejmują alkohol i jedzenie. Kubańczycy kochają tak spędzać czas. Gdzieś nawet czytałam opinie jednego hotelu, gdzie jedna pani napisała, że hotel super “ale najgorsi byli Kubańczycy którzy skończyli z zapasami w barze”. To jest ich kraj moja droga Pani, niech sobie w nim robią co chcą. To my jesteśmy na wyspie gośćmi.

img_20190209_1627292493656596938687917.jpg

A czy wam zdarzyło się imprezować po Kubańsku z Kubańczykami?

 

 

 

 

 

 

🇬🇧 Are we splitting up?!

No we are not!!! 🙂

But I felt kind of like a celebrity when one old friend of mine from Havana told me that he heard that. From the people I never even spoke to (also living in Havana)! That’s the funny part.

Of course it’s not all roses. No marriage is but where did this gossip come from? No idea.

The other day we have celebrated my another thirty something birthday 😉 We also have holidays booked for next one year and half. So no break ups until then 🙂 We want to drink that Greek ouzo together 🙂

received_6738061497655096783107387730687047.jpeg

But a lot of breake up situations happened in the last few weeks.

Also here in Poland. Fidel came back from work the other day and apparently one of the Cubans who was working with him left with no words. He and his girlfriend (Polish) were in a long distance relationship until one day she decided to invite him. For us here in Poland it’s quite an investment. Besides all the paper work to get the visa, the plane tickets are quite expensive. In a lot of cases it might costs a person’s monthly salary. It also costs a lot of nerves. The journey is long especially when we have to send our love through one the biggest Europe’s airports like Frankfurt. Not all of us have time and money to go get our man. But anyway, they went though all of that and they were living happily in Poland for few months. Until one day she woke up, went to work and when she came back he was gone. As well as all his stuff. He left for another woman somewhere in Europe. 🤯🤯

Also a good friend of mine, Polish as well, sent her boyfriend back to Cuba only 5 days after he arrived. Aparently there was a young Cubana waiting for him back home. Of course when he got back and realized what opportunity he has just lost he tried to get back with my friend. Like…seriously?🤦🤦

But there are some happy ends. Our friend and another Fidel just got married in Canada this weekend 🙂 All the best guys. Fidels (but one) are good company to spend your life with. 👰

IMG_20160703_002129

And you know what? Having good people around you it’s a key. My family has always been supportive but there are people out there waiting for you to fail just to say “you see, he only wanted Europe/USA/ Canada visa”. Ignore them and do what you feel is the best for you.

🇬🇧 It’s been 3 years

I know i didn’t update the blog lately and sorry for that!

And now it has been 3 years since we got married in sunny Pinar del Río and bit move since I left Portugal and moved to Cuba.

Those 3 years weren’t easy, trust me. All the paper you have to go though when you’re marrying someone from the other side of the world is insane! I think you guys know it. It is just worse for US and Canada folks I think (with the interviews held in 3rd countries). Crazy shit.

During the 3 years we living in all posible configurations.

We had a rented house in Cuba. The yellow house you all know ❤20160428_16392920160428_160433

We were living with Fidel’s mum.29340543_1673658042727132_2000992853383184384_oIMG_20190130_073446.jpg

We had a rented apartment in Cracow.

We are now living with my parents to help them out.img_20190115_1223112602900653902760998.jpg

And we survived it all. So that’s definitely a good sign.

These past 3 years have past so fast. We do miss Cuba a lot but the the quality of life there is not quite what we want. I am also getting to the point where I don’t want to travel to Cuba every time I have holidays and want to go back to exploring new places. The past 5 years were all about Cuba and I really want to go somewhere else. Cuba is family now so I don’t consider it 100% of a holiday. You know what I mean. We don’t stay at rented rooms anymore. So we spend pretty much the same as if we went to Thailand for instance. But my all inclusive does not have continental breakfast and running water lol. So we made a deal with Fidel what we will go to Cuba once a year to be able to see other places.

Fidel has now several part time jobs here but they all includes speaking Spanish rather than Polish so his Polish is still quite basic. He can communicate well already but for me it’s far from perfect. He says that if we have kids he’ll learn together with them. Yea, right.

We also started to renovate my parents house which is where we plan to stay. So far we have changed the kitchen and made ouselves a nice cozy bedroom. We also bought a scooter to drive around on sunny days. This definitely reminds of holidays in Cuba. The views are different but I don’t mind. Poland in the spring/summer time is awesome as well. img_20190414_070912664456709563275497.jpg55619186_1534305313372592_2212929912979849216_n

I have now an office job that I like and it’s roughly 25km away from where we live. I really like the city here and I get a mountain view every day 🙂

So we are kind of settle down now and investing more into the house than trips to Cuba. If we plan to go back to live there? Well, you never know but I don’t think it will be before we retire 😉 Cuba is a perfect place to live when your bank account if full of dinero. Otherwise is a full time struggle.

And for this wedding anniversary we decided to visit Lisbon. I forgot how beautiful this city was. It’s really cool to walk around and show Fidel the place I have lived in for 8 years and I heve left it for him.

And how is everyone going?