🇵🇱 Kubańska mentalność dla początkujących

Dzisiaj trochę subiektywnie o Kubańczykach 😉 Do napisania tego tekstu zainspirował mnie komentarz pod jednym z postów. To nie będzie odpowiedź na pytanie, jacy są Kubańczycy? Bo Kubańczycy tak jak wszyscy są różni i niesprawiedliwie byłoby ich wrzucać do jednego wora. Komunistyczna i wyspiarska rzeczywistość sprawiła jednak, że Kubańczycy w swojej mentalności są jednak trochę specyficzni. I o tym właśnie poniżej.

PS Tak. Będzie trochę stereotypów.

Nie. Nie wszyscy Kubańczycy są tacy sami 😉

Kuba to najlepszy kraj. I najgorszy kraj.

W tym myślę, że trochę przypominają Polaków 😉 Kubańczycy są bardzo przywiązani do swojej ojczyzny i do Kubańskiej flagi, która ich zdaniem jest najpiękniejsza na świecie. W naszym domu flaga wisi nad łóżkiem, znajduję się też na kubkach do kawy i innych gadżetach przywiezionych z Kuby. Kubańczycy uważają też, że z Kuby pochodzi to co najlepsze: rum, kawa, muzyka i ludzie…Najlepszy bokser świata? Był Kubańczykiem. Najlepszy komik w USA? Był Kubańczykiem z pochodzenia. Królowa Salsy? Kubanka. 🇨🇺🇨🇺🇨🇺 Przykładów jest dużo więcej. Kubańczycy uważają też, że Kuba to najlepsze miejsce do życia o ile ma się pieniądze.

Z drugiej strony Kubańczycy są też największymi krytykami Kuby i jej ustroju. W tym samym czasie kiedy zachwalają “que linda es Cuba” z flagą Kuby na koszulce uważają też, że wszędzie lepiej niż właśnie na Kubie. Narzekają na system, na władzę, na ceny, na wszystko i tłumnie z Kuby wyjeżdżają.

IMG_20190129_095908.jpg

” Kuba to jedyny kraj na świecie gdzie się nie pracuje”

Usłyszane niejednokrotnie na Kubie, a więc sami Kubańczycy zdają sobie z tego sprawę. Może to i trochę niesprawiedliwe ale w jakimś stopniu jednak prawdziwe. Kubańczycy zarabiają mało ale wykonują pracę sto razy wolniej niż to do czego jesteśmy przyzwyczajeni. To normalne, że sklep jest zamknięty bo Panie jedzą sobie drugie śniadanie albo plotkują. Panie w banku ociągają się niemiłosiernie. Miejsca pracy tworzone są tylko po to żeby były (np Pan pilnujący drzwi w banku czy sklepie).

Wiele ludzi woli jednak kombinować niż pracować. W sumie to im się nie dziwię. Kiedy poznałam Fidela, ten pracował 6 dni w tygodniu po 10h zarabiając 52 CUC miesięcznie. Dodam, że najtańszy nocleg w hotelu w którym pracował kosztował 75CUC/noc. Kubańczycy zdają sobie sprawę z takich rzeczy i się do pracy specjalnie nie przykładają, bo po co? Ku frustracji tych, którzy muszą coś załatwić.

Stąd też na Kubie wielu kombinatorów, bo po co pracować 40h miesięcznie skoro za pośrednictwo w znalezieniu taksówki czy lekcje salsy dla turysty można zarobić tyle samo.

20160505_114138-1

Dinero va y viene

Czyli pieniądze odchodzą i przychodzą. Na Kubie dorobić można na wszystkim, tak więc Kubańczycy nie przywiązują się do nich za bardzo. Trochę im zazdroszczę tego podejścia a trochę mnie irytuje, że nie potrafią oszczędzać. Często wydają ostatniego centa i czekają aż uda się trochę dorobić (najczęściej na turyście). Los mandados (jedzenie na kartki) i bardzo niskie rachunki za wodę (w niektórych miejscach w ogóle nie trzeba za wodę płacić) czy prąd sprawiają, że Kubańczycy nie muszą martwić się, że umrą z głodu czy że odetną im prąd.

Nasz sąsiad zwany Szalonym Roberto nie pracuje, ale to komuś skosi trawnik za dolara, to upoluje jutię i sprzeda ją za parę groszy, to zabije komuś świnię i dostanie trochę mięsa. I tak sobie żyje, codziennie kończąc dzień szklanką rumu sączoną w bujanym fotelu.

IMG_20190201_181438.jpg

“Mogę wszystko”

To kolejna wspólna cecha Kubańczyków, którą udało mi się zauważyć. Kubańczycy, którzy u siebie w kraju nie robią jakiejś oszałamiającej kariery uważają, że jak tylko z wyspy wyjadą będą mogli robić wszystko. Nie zwracają uwagi na wymagania stawiane w ofertach pracy i wysyłają swoje CV jak wlezie. Mają prawko? Będą kierowcą busa (nie ważne, że potrzebna jest specjalna kategoria). Mówią po hiszpańsku? Będą uczyć( nie ważne, że w jednym zdaniu robią 4 błędy ortograficzne bo edukacja na Kubie postawia wiele do życzenia). Szukają pracy w korporacjach bez znajomości języka. I tak dalej i tak dalej. Trochę im tej wiary w siebie zazdroszczę 🙂

“No es fácil”

Nie jest łatwo. Tą wymówkę słyszeli chyba wszyscy. Kubańczycy tym zdaniem komentują wszystko. Kolejki w sklepach. Braki żywnościowe. Ceny w sklepach. Wszechobecną biurokrację. Używają jej zamiennie z “to wszystko wina embargo”. Także kiedy wy sfrustrowani będziecie się wkurzać na spóźniony autobus, Kubańczycy skwitują je tym krótkim zdaniem. Bo na Kubie nada es fácil my friend.

IMG_20190207_125040.jpgIMG_20190207_130428.jpgIMG_20190209_102855.jpg

Advertisements

🇵🇱 Jak zmieniła się Kuba przez ostatnie 5 lat

Dzisiaj trochę o zmianach na Kubie, chociaż większość ludzi, którzy o Kubie marzą zmian nie chce. Ulotki biur podróży wręcz krzyczą ” Jedź z nami na Kubę zanim ta się zmieni!”, “To już ostatni moment na zobaczenie Kuby!” i tak dalej. Sami wiecie. Tak jakby zmieniająca się Kuba nie była już Kubą bo gorzej będzie wyglądać na instagramowych fotkach…

screenshot_20190221-1730185313228068267593922.jpg

Ale czy tego chcemy czy nie (my z Fidelem czekamy na zmiany niecierpliwie) świat idzie do przodu, a za nim Kuba swoim powolnym, karaibskim tempem. Nie martwcie się, nadal nie kupicie Starbucksa w Hawanie czy nie ubierzecie się w H&M w Las Tunas. Ale Kuba zmienia się i mam nadzieję, że nic nie spowolni już bardziej tego procesu. Co zauważyłam przez ostatnie 5 lat?

Przede wszystkim na Kubie sprawdza się zasada, że biednemu wiatr zawsze w oczy. Tylko w ostatnich dwóch latach przez Kubę przeszły huragany i tornado, które zostawiły po sobie zgliszcza.  A w Viñales podczas mojego ostatniego pobytu spadł nawet meteoryt!

afp-1cr578cuba

Era braci Castro dobiegła końca (oficjalnie). Nieoficjalnie nadal rządzi nie prezydent, a przewodniczący jedynej słusznej i istniejącej partii (gdzieś to już widziałam 🤔). Nim do tej pory pozostaje Raul Castro. Miguel Diaz-Canel zresztą wszędzie powtarza swoje przywiązanie do idei rewolucji z 1959 roku, chociaż sam urodził się rok później. Canel rządzi od roku więc ciężko go na razie oceniać. Jedno jest pewne, po tym jak władzę oddał Fidel, nastąpiło wiele zmian.

img_20190216_1952546285402126388891532.jpg

Internet potaniał. I stał się dostępniejszy. Kiedy pojechałam po raz pierwszy na Kubę, punkty wifi można było policzyć na palcach, a godzina internetu kosztowała…6 dolarów!! Potem internet potaniał do 2 dolarów, potem do jednego. Poza tym Etecsa wprowadziła usługę NAUTA HOGAR, co oznacza internet w domach. Był to naprawdę wielki postęp, aż do ostatniej jesieni gdy na Kubie pojawił się internet 3G! Na razie dość drogi, ale sam fakt, że ta usługa jest dostępna to już wielka zmiana. Ja przywykłam do tego, że na Kubie jestem raczej odłączona niż podłączona do świata i korzystam z internetu głównie po to, żeby komunikować się z rodziną, ale na samą myśl, że wkrótce będę mogła z Kuby pracować zdalnie cieszy mi się twarz 😀 Na razie za pakiet startowy czyli kartę sim + 1G internetu trzeba zapłacić 40 CUC czyli ok 160PLN.

img_14848752238377832909200.jpeg

Nowe miejsca (restauracje, bary, hotele) wyrastają jak grzyby po deszczu. Kubańczycy wiedzą, że turystyka = kasa. Ci, którzy mają dostęp do gotówki (na przykład przez rodzinę mieszkającą za granicą) otwierają nowe biznesy na potęgę. Jeszcze 5 lat temu Viñales było turystyczną, ale raczej spokojną mieściną z walącymi się kamienicami w centrum. Teraz w tych miejscach stoją nowe  hotele i bary. Nawet Hawana doczekała się pięciogwiazdkowego hotelu Manzana Kempinski, w którym cena za noc zaczyna się na 500 dolarach a w galerii handlowej znajdującej się pod hotelem znajdziemy między innymi sklep odzieżowy MANGO, z lekko zawyżonymi cenami ale jednak.

20180103_171118.jpg

Kubańczycy nie opuszczają już wyspy nielegalnie w takiej ilości jak dawniej. Kiedyś łódki z nielegalnymi imigrantami odpływały z Kuby codziennie. Brat Fidela (mojego) w ten sposób opuścił Kubę 3 lata temu i od tej pory go nie widzieliśmy. Tak jak on, do Stanów uciekły tysiące ludzi. Odkąd Obama wycofał prawo “mokra stopa, sucha stopa” w styczniu 2017 (prawo to pozwalało nielegalnym imigrantom z Kuby na osiedlenie się na terenie USA jeśli tylko dotarli do suchego lądu i nie zostali złapani przez straż morską) droga do Ameryki nie jest już taka łatwa. Obecnie Kubańczycy, którzy chcą wyjechać do Stanów legalnie muszą załatwiać swoje sprawy wizowe w ambasadzie USA w Georgetown w Guyanie…

IMG_20190210_175851.jpg

Jak i gdzie wyjeżdżają więc Kubańczycy? Bardzo często do Europy i legalnie. Żeby się tutaj dostać wystarczy tylko paszport (z którego wyrobieniem nie ma już problemu), wiza i bilet. A to mogą zapewnić Europejki spragnione latynoskiego romansu.

Kuba połączyła się ze światem. I nie mam tutaj na myśli opisanego wcześniej internetu. Kiedy po raz pierwszy wybierałam się na Kubę istniało tylko kilka regularnych połączeń lotniczych z Europy a z USA nie latała żadna linia. Teraz połączeń i czarterów jest coraz więcej.

IMG_20190210_175809.jpg

Ceny trochę poszły w górę. Pamiętam jeszcze gdy śniadanie w Casa Particular kosztowało 2 dolary. Teraz 5 dolarów to cena standardowa. Poza tym do góry poszły ceny w moich ulubionych restauracjach. Droższe są też materiały budowlane i siła robocza.

IMG_1544.jpeg

Co się na Kubie nie zmieniło? Kolejki po wszystko, braki w dostawach jedzenia, mentalność Kubańczyków, wieczorne menu z obowiązkowym ryżem i fasolą, no i stare taksówki, bo w ich przypadku zmienia się tylko ich wiek.

A jakie zmiany wy zauważyliście w ostatnich latach?

img_20190210_1019084035678582877248253.jpgIMG_20190207_114059.jpgIMG_20190131_140520.jpg

🇬🇧 Cuba in 2019

Another trip to Cuba behind me. And let me tell you one thing, more I travel to Cuba more I miss it. My last trips were much longer but since we are kind of settled in Poland now, with good jobs and everything, we decided to make a short 3 week trip. We stayed only in western part of Cuba.

I can see changes in Viñales everytime I go there. Some are really easy to see, some not.  So let me give you a short update on what´s going on in Cuba.

Young people are leaving more and more. We were laughing with Fidel, that there´s no one left there! Ok, it´s not that bad but there are at least 10 people we knew closely that had left in the past months. I think that´s quite a number in a small town like Viñales. And that’s only people I know that I am talking about!

IMG_20190129_093519.jpg

I didn´t pay for the family Visa this time! Big one. I wrote a separate update on this one here. I know there are a lot of you in similar situation. Big plus. No more 40CUC fee for staying in my husband house. Yupi!

IMG_20190131_143535.jpg

Viñales is changing. I am used to see cafes and restaurants on the main streets but now there are hundreds of them! And most of the places … are empty because I don´t think Viñales is getting that much tourist traffic to fill them all. I think soon some of those establishments will have to close. That´s how it goes. The good part of it is that a lot of old colonial buildings got renovated.

IMG_20190209_142322.jpg

The shortages. As you all know there was no flour lately in Cuba. And no flour means no bread. There were mornings I had just coffee and fruit for breakfast, but since Viñales is so touristic and visitors shouldn´t know this stuff,  it wasn´t so bad. The fact is that when rice and chicken arrived to the shops, the police had to intervene. People in those extreme situations lose control.

The prices. I found the prices higher that before. The rum in the shops costs the same but some cosmetics, food and beer! got more expensive. I still remember having Cristal for 1CUC, now (if you find it!!) it´s 1.50CUC. Also my “trago” of rum for 1 peso got smaller than last year.

IMG_20190129_115059.jpg

 

Our house is still far from finished but we have already slept in our room. It´s not painted yet and it doesn´t have the shower installed but it already gives me a sense of privacity. Even the nights we had our niece over 🙂

IMG_20190129_091245.jpg

Apululu got really skinny after giving birth to 7 puppies. Dogs in Cuba don´t have easy life. Chains, small dog houses and homeless animals are something normal here. I bought some jamonada (weird Cuban jam) and was giving a part of meals to Apululu. She gained some weight after the 3 weeks we were there. I also found her happier 🙂

 

 

 

 

🇵🇱 Zawód: jinetero

Jinetero. Z tym słowem spotkał się chyba każdy kto był na Kubie. A jeśli nie to na pewno spotkał się z samym jinetero, może nawet nieświadomie.

A kto to właściwie jest?

Jinetero może być właściwie każdy, kto wykorzystuje turystów dla własnej korzyści, najczęściej majątkowej.  Kiedyś zarezerwowane dla młodziutkich dziewczyn (najczęściej mulatek) zajmującymi się prostytucją, teraz jineterismo zatacza już szersze kręgi, a za jinetero uważani są wszyscy ci, którzy wykorzystują w jakiś sposób turystów.

Ale jak to się zaczęło?

Zaczęło się tak jak wszędzie. Reżim, śmiesznie niskie zarobki i trudna sytuacja materialna (szczególnie po upadku Związku Radzieckiego, głównego sojusznika Kuby) sprawiły, że Kubańczycy szybko musieli się nauczyć jak kombinować żeby przeżyć. No i zaczęło się. Kuba musiała otworzyć się na turystykę a przyjezdni z kieszeniami wypchanymi dolarami stali się od razu gorącym kąskiem dla biednej ludności.

Zaczęło się od prostytucji i chociaż dzisiaj słowo “jinetero” oznacza już wiele więcej to do tej pory widuję na ulicy młode dziewczyny z facetami, którzy mogliby być ich nawet nie ojcami, a dziadkami.

Ostatnio będąc w Viñales usyszałam takie zdanie ” jest tak mało turystów, że nie ma nawet jak pojineteryzować”. W znaczeniu ” teraz nie ma nawet jak dorobić”. Bo w dzisiejszych czasach większość Kubańczyków w jakiś sposób korzysta z uroków turystyki, nawet jeśli bezpośrednio nie wynajmują pokojów czy oprowadzają wycieczek.

Kim są więc może być obecny jinetero?

Buquenque czyli pośrednik podróży. Ci naganiacze to wygadani pośrednicy, którzy zagadują was na ulicach i proponują przejazdy taksówkami. Ludzie często myślą, że rozmawiają z samym taksówkarzem a gdy przychodzi co do czego okazuję się, że dali się nabrać. Jak zarabia buquenque? Dostaje procent od ceny kursu. Czy kurs byłby tańszy gdybyśmy sami skonsultowali się z kierowcą? Niekoniecznie. Na Kubie ceny przejazdów są często stałe więc na pośredniczeniu wcale nie traci turysta ale taksówkarz. Warto jednak się targować o 10-15% na niektórych trasach.

IMG_20190205_162613.jpg

Przewodnicy”. W cudzysłowowy bo są to często ludzie z przypadku, którzy nie mówią po angielsku, a którzy zabiorą was wszędzie gdzie będziecie chcieli. Przy okazji zaprowadzą was do znajomych, którzy a) sprzedają cygara po 60 CUC za tuzin b) kawe za 25 CUC c) sok z trzciny cukrowej za astronomiczną cenę i inne bajery. Na miejscu ciężko się już z zakupu wymigać więc omawiajcie zawsze trasy takich wycieczek albo korzystajcie ze sprawdzonych kontaktów.

IMG_20190129_154849.jpgIMG_20190205_182023.jpgIMG_20190210_104707.jpg

Kubańscy kochankowie. O miłości na Kubie już pisałam. I nie chcę tu wyjść na hipokrytkę bo sama od 3 lat jestem żoną Kubańczyka ale…nie wszyscy mają dobre intencje. Niestety. Czerwone światełko powinno nam się zapalić szczególnie wtedy jeśli faceta poznajemy na imprezie czy w resorcie. Bo faceci, którzy mają dostęp do turystów codziennie często kłamią mówiąc, że jesteś pierwszą i że cudzoziemki ich do tej pory nie interesowały. Na co może naciągnąć Cię taki facet? W najlepszym przypadku na butelkę rumu czy drinka. W najgorszym razie na utrzymywanie całej jego rodziny ( w zależności jak potoczy się znajomość). Znam historię kobiet, które wysyłają po 400$ miesięcznie na Kubę, doładowują telefony itp. Wszystko w imię miłości podczas gdy facet utrzymuje za tę kasę nie tylko siebie ale i swoją rodzinę (często żonę, która wie o wszystkim ale za dodatkowy dochód zgadza się na ten układ).

img_20190206_053209-12214027649218715814.jpg

Zbyt mili Hawańczycy. Zazwyczaj spotkacie ich na Maleconie. Zazwyczaj też chodzą dwójkami (facet i kobieta) bo sam facet nie wzbudziłby zaufania, a kobieta zagadująca do turystów mogłaby zostać uznana za sami wiecie kogo. Czego chcą? Waszych pieniędzy chociaż według nich chcą tylko się zaprzyjaźnić i posłuchać o dalekim świecie od którego są odcięci. Mogą zaoferować kupno cygar u znajomego, który pracuje w lokalnej fabryce (ale fabrykę zamykają na remanent jutro więc oferta jest aktualna tylko dzisiaj!) po promocyjnych cenach. Mogą pokazać wam kartki żywnościowe i wzbudzając w was litość poprosić o mleko dla dziecka. Mleko za które zapłacicie 30$ albo więcej, a które później zostanie zwrócone do sklepu po podzieleniu się zyskami ze sprzedawczynią. Mogą oprowadzić was po mieście i zaproponować drinki za zawyżoną cenę, po czym zniknąć.

Malecón fot. Tanja More

I tak dalej bo szczerze mówiąc historyjek i sposobów “na turystów” przybywa z roku na rok.

 

 

🇬🇧 The mind set of the Cuban man

Will this post be full of stereotypes? Yes

Is this unfair to some Cubans? Yes

Are all the Cuban men the same? No

But if you live with Cuban man, probably you can rely to  some things. And after few years of observation I can definitely confirm that there is something like “Cuban state of mind”.

” I can do anything” thing. 

You all know it right? If you are dating a Cuban and thinking of taking him home you must have heard this one. Cubans think that, they are some sort of chosen nation.

They think that once they get to your country they can do anything. Like anything. He has a driving license? He will be a bus driver for sure. He finished 12th grade? He can work in any company. He is 50? For sure the companies will fight for him. He doesn´t speak your language?  He is not that good dancer? No problem he will just go to any school or company and say “hermano, yo soy Cubano” and will be sorted, he says. Since getting job in Cuba is quite easy they don´t even think about recruitment processes here. And when you try to get them to be realistic about that, they get offended and sometimes you even hear you don´t want them to work.

20171217_122755.jpg

Money is not everything.

And I know it’s not. But Cubans just look at money differently. And when they get here it doesn’t change that much. They keep comparing prices with the Cuban ones – “honey look, it is so cheap”. You will hear that stuff so many times. And usually it’s stuff they don’t really need. They want to spend while you want to save. And I really learned a lot with Cubans and I think I started to enjoy life more but I still keep that credit card away from my husband lol.

IMG_20170521_114537

“Mami, yo soy Cubano!”

This is explanation to everything. Cubans really think that they have gone though so much and think that everything will be a peace of cake for them. And I know they have hard life and crazy low salaries. I know the life there. However I come from a country with communist past and I was raised few kilometers away from Auschwitz. So when I hear Cubans claiming that concentation camps were nothing comparing to private Castro’s camp I am getting mad. Really mad.

The truth is that even if they feel so special and think that they will be able to do everything abroad, in the end they have problems with simple (for us) stuff like using credit card or opening gmail account. In the end Cuba hasn’t prepared them so well for the life ou there.

20171116_154851.jpg

New rules in da house

That´s another common one. Cubans tend to compare everything with Cuba. And it applies to basically everything from cooking to education. Cubans will always defend the “Cuban way” of doing things and if you start to argue with them, you´ll hear the famous “¿quién dice eso?”.

Family

The family is everything for Cubans. It really is. And when you’re marrying a Cuban, you’re marrying his whole family. Cubans will often put his family on the first place and will not see anything wrong with that. A lot of Cubans want to leave the island only to be able to send money back home. For us non-Cubans it’s really hard to understand. We help our parents and family but rarely we send any money or that much stuff as they do. I know people who send 100-200$ back to Cuba and invite their parents. And they argue a lot with their SO’s about it. When you’re marrying someone from country like Cuba you have to be ready for that part. And if you’re not think twice if you want to be with that man. More Cubans abroad I know more normal it all becomes. And I want to invite my mother in law to Europe as well. It’s family in the end.

WP_20180108_024.jpg

🇬🇧 The “money thing”

Money was, is and always will be something that we and Cubans look at differently.

Maybe it´s because they don´t have money. Maybe because we work hard to have them. But money is something that will eventualy come up in the conversation. And it doesn´t matter if you´re just the visitor or if your SO is Cuban. At some point you´ll get stressed about it.

If we argue with Fidel, and we rarely do, it is about money. I come from the family with not that much money. So my parents taught me how to save. And ever since I always have had savings. From the other hand, Fidel´s family spend their last 5 pesos if it´s necessary. Or even if it´s not, they will spend it. So every time we go to the supermarket i hear “it´s so cheap! let´s buy it! do you know expensive this stuff is in Cuba?”. And we never do because yes…I hate spending money.

But people in Cuba learned how to survive without money so I think they are just use to no to have them. They even say “money goes, money comes” and spend everything easily. Maybe that´s why they don´t get attached to money so badly as we do. They just never have them. And when they don´t have them they recommend a restaurant to the tourist, show them the way, help to find a Casa Particular and maybe take for the trip. And the money actually comes. Not quite like here where if you spend your money, you have to wait for a month to have them again.

And we on the other hand are very attached to money. We get mad at our husbands and boyfriends for sending too much cash to Cuba or buying too much gifts for people who barely deserve it. We spend 150$ for another pair of shoes and we get mad because they want to send 50$ back home. We get mad over the prices. Like, how the hell an old, ugly, used and not working well fridge can cost 350$? Well, in Cuba it can. As well as and old 30-40 year old car can cost 15k-20k. No es fácil. The prices is actually one of the things that stress me the most in Cuba. Not mentioning that to get this price Yuma has to stay out of the picture. Otherwise the prices goes up. We have so much money right?

Other thing that stress us out is people asking for stuff. Those Cubans who have never left the island and have no idea how the world works out there think it´s ok to ask for things.  Especially if they have relatives or friends abroad. They don´t ask if you can bring them something, they just assume you do. And very often they will ask for specific stuff like iPhone or Converse snickers. Stuff that sometimes we don´t even buy for ouselves because of the price.

Our family in Cuba rarely ask for things and if they do it´s usually something small and necessary.  But I know Cubans who don´t go to Cuba for years. They feel they don´t have enough money to go. Not the money for travelling. But the money for gifts and drinks and other stuff everybody expects them to pay for. Because when you´re coming back home after years, everybody knows you won´t come with empty hands. The other thing is that this it the time to show your new “I live in Yuma” status.

I think I envy this light approach they have. Some say the life without money is a stress but the life with money may be even worse. Cubans have this “you only live once, you can´t take the money to the grave with you” rule and I must say, they tend to enjoy life more.

Some time ago we decided we wanted to invite Fidel´s mum. I really think this woman deserves to travel and experience something different. This is quite expensive since the flights from Cuba to Europe are not the cheapest thing. And some of my friends were just so surprised. Suprised that we want to spend all these money for someone. She´s not someone to me and trust me, to feed me from her 9CUC pension is much more of an effort than for me to buy her a plane ticket.

But I think, one thing we have in common. Here and there money rules the world. We have just invented different rules.

IMG_20170521_114537

 

🇵🇱 7 rzeczy na Kubie, za którymi tęsknię

Moja całkowicie subiektywna lista 7 rzeczy, za którymi tęsknie najbardziej gdy za oknem szaro, zimno a o 17 jest czarna noc, która sprawia, że chce się tylko a) zaszyć pod ciepłym kocykiem, b) kupić bilet do pierwszego lepszego, ciepłego miejsca.

1.Na pierwszym miejscu musi pojawić się Apululu. W czerwcu minęły dwa lata od kiedy Apululu dołączyła do naszej rodziny. Tak jak wiele innych kubańskich psów (kto był ten widział, a może nawet karmił) żyła na ulicy. Po pewnej salsowej imprezie podbiegła do nas na ulicy malutka, wychudzona i brudna. Nie zastanawiałam się ani chwili i zabrałam ją ze sobą. Teraz Apululu mieszka z mamą Fidela, ma się dobrze i nie mogę się doczekać kiedy znowu pójdziemy na wspólny spacer.

2. Rozmowy o wszystkim i o niczym przy tanim rumie są stałym punktem naszych pobytów na Kubie. Nie ważne czy trwają one 2 tygodnie czy pół roku. To jest ta pora dnia kiedy wszyscy wracają do domów albo mają czas wyjść na chwilę. W tle leci jakaś muzyka, ktoś pali lokalne cygaro, ktoś wyciąga domino a wszystkie problemy dnia codziennego schodzą na chwilę na drugi plan.

20171125_180418-1.jpgIMG_20160722_224831

3. Jedzenie. Mimo, że na Kubie je się głównie ryż, fasolę i wieprzowinę i brzmi to raczej nudnawo to tam ten ryż z fasolą smakuje jak milion dolarów. Może to dlatego, że wybór jest niewielki. Może dlatego, że u mamy zawsze smakuje lepiej. A może dlatego, że posiłek to taki święty czas na Kubie. Do kolacji siada się po wieczornej kąpieli  i  najczęściej już w pidżamie. I co najważniejsze, a czego brakuje często w zabieganym świecie, siada się razem. A w dobrym towarzystwie nawet najskromniejszy posiłek smakuje inaczej.

28109515_10215461007501538_1083601562_n20160509_135929925

4. Widoki. Viñales to naprawdę wspaniałe miejsce. Wielu uważa, że turystyczne, że komercyjne, ale uwierzcie mi, że wystarczy tylko o kilka minut oddalić się od głównego placu by zobaczyć inny świat. Świat otoczony mogotami, z którego naprawdę ciężko się wyjeżdża.

cropped-4.jpg28001039_10215460992861172_171186513_n28235824_10215461014541714_521254039_n

5. Ludzie. Wiem, że wiele z was myśli, że Kubańczycy to oszuści i jineteros, którzy czyhają na każdego dolara i że nic nie robią bezinteresownie. Będąc częścią Kubańskiej familii poznałam mnóstwo świetnych ludzi. Czy są wśród Kubańczyków oszuści? Są, jak wszędzie. Czy są wśród nich złodzieje? Są, jak wszędzie. Czy są wśród nich ludzie, którzy rozkochują w sobie turystów dla korzyści materialnych? Są, jak wszędzie. A jaka jest większość Kubańczyków? Różna. I ta różnorodność jest fajna. 23795028_361027747670425_2189045126388098834_nWP_20180108_024.jpg20171217_122933.jpg20171124_13590720160514_145801

6. Dni spędzone na plaży. Ale znowu nie chodzi o to, że są palemki i można się usmażyć na dziki pomarańcz. Na Kubie dzień na plaży to wydarzenie. Nikt na plażę nie jedzie sam bo po co. Na plażę jeździ się z garem congrí, mięcha i skrzynką piwa czy rumu. Musi być też głośna muzyka, najlepiej reggeaton i dużo cienia bo przecież nie jedziemy tutaj dla słońca. Ostatnio na jakiejś fejsbookowej, wakacyjnej grupie znalazłam komentarz o jednej z plaż, że “najgorsi tam byli tam Kubańczycy”. Bo Kubańczycy nie chodzą na plażę żeby się opalić tylko zabawić i to chyba największa różnica między nimi a nami Europejczykami.

img_20171208_135443-1775667541.jpgimg_20171208_163543434057942.jpgimg_20171208_163313-1985528278.jpg

7. Ludzie poznani w podróży też są na mojej liście. Bo Kuba łączy ludzi. Wszystkie nasze grupy były świetne, poznaliśmy super ludzi i nie możemy doczekać się na więcej!!

20171109_102414396956783.jpg

A za czym Wy tęsknicie? Czym karaibska, komunistyczna wyspa skradła wasze serce?