Fidel's girl po polsku

🇵🇱 Kubańczyk w Polsce

Wielu z was pyta mnie jak się Fidelowi w Polsce podoba i czy nie tęskni za Kubą.  Tęskni i to bardzo. Najbardziej za rodziną i atmosferą. Ale też za tym, że na ulicach jest zawsze pełno ludzi i nikt nie żyje w tym naszym zamkniętym kręgu praca – dom – praca – dom. Za tym, że zawsze jest czas na popołudniowe piwo (o ile są pieniądze) i za tym, że nikt nie przejmuje się tak bardzo brakiem kasy.

Ale zacznijmy od początku. Droga Kubańczyka do Polski jest usiana papierami i biurokracją. Zresztą niewiele się to różni moją sytuacją na Kubie. Przyzwyczailiśmy się, że i tu i tam spędzamy mnóstwo czasu w urzędach imigracyjnych. To już chyba zawsze będzie stałym punktem programu.

Żeby przyjechać do Polski, Kubańczyk musi posiadać wizę Schengen, którą za 60 EUR wydaje Ambasada RP w Hawanie. Do takiej wizy potrzebne jest oficjalne zaproszenie z Urzędu Wojewódzkiego, bilet tam i z powrotem, wypełniony wniosek i jeśli istnieje podejrzenie, że obcokrajowiec może w Polsce zostać notarialne potwierdzenie o posiadanym majątku lub jego braku. Ponieważ my byliśmy już po ślubie, musieliśmy taki dokument dostarczyć. Wydanie wizy trwa maksymalnie 2 tygodnie.

W Polsce proces jest dużo dłuższy. Urzędy Wojewódzkie nie wyrabiają się z ilością wniosków obcokrajowców więc w niektórych województwach czeka się miesiącami na termin składania wniosku! Jest to jakiś matrix i ogólny koszmar. W naszym województwie czeka się krócej, ale umówić można się tylko telefonicznie, co oznacza  wiszenie na telefonie kilka dni. Mówię tu tylko o złożeniu wniosku! Później jest już wielomiesięczne czekanie na decyzję i samą kartę, bez której ani rusz. W międzyczasie przychodzi kilka pisemek zawiadamiających o przesunięciu terminu załatwienia sprawy o kolejne miesiące.

W naszym przypadku ( karta pobytu dla obcokrajowca pozostającym w związku małżeńskim z obywatelem RP) nie obyło się też bez wizyty policji i przesłuchiwania naszych sąsiadów przez straż graniczną. Ale po długich 9 miesiącach jest! Karta pobytu z pozwoleniem na pracę.

Czy łatwo jest Kubańczykowi znaleźć pracę w Polsce? Nie jest źle, tyle wam powiem. Oczywiście wszystko zależy co kto chce robić w życiu i czym się zadowoli. Wielu Kubańczyków obiecuje dziewczynom, że będą pracować byle gdzie, a później gdy przychodzi co do czego szukają ciepłych posadek w klubach gdzie jest dużo Kubańczyków i w sumie nie muszą nawet uczyć się polskiego. Nie będę hipokrytką, Fidel też w takim klubie dorabia dorywczo muzykując ale jest to mały światek i lepiej nie nastawiać się, że luby zarobi tym na życie.

Dlatego też wielu Kubańczyków wybiera na życie jednak duże miasta i wszyscy dziwią się czemu Fidel odrzuca kolejne propozycje pracy we Wrocławiu i Warszawie by mieszkać na małopolskiej wsi. Ale chyba nasze miasteczko przypomina mu trochę dom, a i pracy w takich miejscach wbrew pozorom nie brakuje.

Jeśli chodzi o klimat to nie wiem jak to wytłumaczyć ale Kubańczycy lubią…zimno. Wszechobecna karaibska wilgoć sprawia, na Kubie że człowiek zaczyna się pocić o 7 rano i kończy o 22 wieczorem. W Polsce tego problemu nie ma nawet w lecie. A w zimie? Fidel narzeka na wszystko. Uwaga…na za ciepłe kołdry, na ogrzewanie, które cały czas wyłącza i ogólnie wtedy kiedy ja umieram z zimna i marzę o kubańskim ciepełku on chodzi i powtarza “que rico”.

20180207_1446451677079783.jpg

Co do jedzenia…hmm. Fidelowi całkiem smakuje polskie jedzenie o ile nie zawiera grama grzybów. Co zmienia faktu, że co najmniej raz w tygodniu na naszym stole ląduje czarna fasola i nawet moi rodzice musieli się do tego nowego menu przyzwyczaić. Lubię kubańską kuchnię, ale niestety tego co lubię najbardziej akurat w Polsce brak – mówię tu o chipsach z malagi i platanów. Poza tym na naszym stole ląduje wszystko co tamtejsze.

539893_1331046896988250_8539800074887357409_n

Co więc najpierw zaszokowało Fidela, jeśli nie była to pogoda? A więc sklepy i półki uginające się od produktów, o których Kubańczycy mogą tylko pomarzyć. A co najlepsze – całkiem przystępne ceny. Pamiętam robienie zdjęć w supermarketach, żeby pokazać mamie jak się mieszka w Europie. Trochę to śmieszne, a trochę smutne…

18836060_1396498500443089_4946132515116753271_n

Jeśli chodzi o sprawy o podłożu rasowym to mamy to szczęście, że Fidel jest biały. Czasami musi pokazywać swój dowód bo ludzie nie chcą wierzyć, że jest Kubańczykiem. Do białego Kubańczyka nikt się nie przyczepia. Ale do czarnego już niestety tak. Idąc kiedyś ulicą z czarnoskórym kolegą Fidela byliśmy świadkami głupich zaczepek, pokazywaniu palca itp. Wiemy też z opowiadań naszych znajomych, że w Polsce to ciągle problem. I tu nie mamy się niestety czym chwalić…

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s