🇵🇱 Polka na Kubie

Często pytacie nas dlaczego wolimy mieszkać w Polsce i jak się tutaj Fidelowi podoba. Łatwiej jest być obcokrajowcem w Polsce niż na Kubie. I to mimo całej tej antyimigracyjnej atmosfery jaka panuje teraz w Polsce. Kuba jest bardzo przyjazna obcokrajowcom, ale tylko tym którzy przyjeżdżają na chwilę. Ci którzy zostają na dłużej albo mają szczęście i pieniądze ( i na przykład kilka pokoi na wynajem) albo na Kubie klepią tę samą biedę co Kubańczycy. Bo niestety, na ten moment tylko turystyka przynosi dochody. Będąc na Kubie nie mogę pracować. Pracować legalnie dodajmy. Nie mam jeszcze stałego pobytu na Kubie bo to a) drogi b) długi proces. Dopóki jesteśmy dłużej w Polsce, na Kubie przebywam na wizie rodzinnej (maksymalnie 6 miesięcy), którą muszę przedłużać i opłacać co miesiąc w lokalnym biurze imigracyjnym. Dodatkowy koszt takiej wizy to 40CUC za pierwszym razem i 25CUC za każdy kolejny miesiąc.

Kiedy wynajmowaliśmy z Fidelem żółty domek kilka lat temu, wszyscy byli mega zdziwieni, że wydajemy aż 40 CUC na taki luksus. Ot przyjechała Yuma i wprowadza nowe zwyczaje. Na Kubie mało kto może sobie pozwolić na takie życie z różnych względów. Po pierwsze brakuje mieszkań. Każdy wolny pokoik, szczególnie w turystycznym miejscu zostanie przerobiony dla turystów. Jeśli można zarobić 25 CUC dziennie to po cholerę wynajmować miejscowym. Budowa trwa wieki więc zostaje mieszkanie w domu. Na kupie. Nikomu to specjalnie nie przeszkadza a sprawę intymności załatwiają hotele na godziny, które co prawda lata świetności mają już za sobą, ale wracają powoli do łask.

received_407194269739859.jpeg

Na Kubie, jako Polkę dobija mnie też niemoc Kubańczyków. Narzekają, że owoce i warzywa są drogie ale prawie nikt nie ma przydomowego ogródka (mówię tutaj o kubańskiej wsi). Kiedy wpadłam na taki pomysł od razu mnie wyśmiano. Wszyscy powtarzali mi, że w tej ziemi nic nie urośnie (ziemia na tyle żyzna, że rodzi tytoń), że zwierzęta zjedzą wszystkie nasiona. Ogólnie na wszystko mieli wymówkę. Pewnego razu przyjechałam przygotowana na nie wszystkie. Przywiozłam nasiona. Przywiozłam siatkę na ogrodzenie. Wtedy śmiali się ze mnie, że sadzę nasionka w złym kierunku. Paranoja. Ale ja postawiłam sobie za punkt honoru, żeby ten ogródek zrobić. I zrobiłam. I wszystko urosło. Ale tak szybko jak wyjechałam zapał się skończył. 

Kubańczycy chyba za długo żyją w obecnym ustroju i nauczyli się, że nic się nie da zrobić i jedynym wyjściem jest wyjazd. I tam ich się chce. Tam potrafią się zmusić do wszystkiego. Szkoda.

28054158_10215461006621516_1745481778_n

Jak jeszcze żyje się Polce na Kubie? Lepiej niż Kubańczykom. Lepiej żyje się też całej rodzinie. Mimo, że mieszkamy w domu bez bieżącej wody (nowy dom wciąż jest w budowie) to zawsze mam komfort w postaci konta bankowego i możliwości powrotu. Wiem, że kiedy dopadnie mnie frustracja i zatęsknię za Europejskim stylem życia to mogę wsiąść w pierwszy samolot i wyjechać. Tego komfortu nie mają zwyczajni Kubańczycy. Nie wszyscy też mogą sobie pozwolić na bieg do sklepu na hasło “a TRD entró pollo!” (tłum. ” w sklepie TRD pojawił się kurczak”) bo nie wszyscy mają te parę dolarów by to mięso, które rozejdzie się jak świeże bułeczki, kupić. My nigdy tego problemu nie mamy. Dlatego żaden obcokrajowiec (oprócz pokolenia, które wyjechało tam w latach 60 – 80 tych) nigdy nie zrozumie w 100% jak to jest naprawdę żyć na Kubie na kubańskich zasadach. I nie wiem czy jest czego żałować. 

20160627_113903-1

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s